Uśmiechnij się ...;-) Drukuj
Wpisany przez kl. Sławomir   
piątek, 30 września 2005 14:51

Uśmiechnij się!

usmiechnijsie- Mamo, nasz nowy nauczyciel to pobożny człowiek.
- Tak?
- Gdy przeczytałem zadanie, powiedział: Mój Boże!

***

- Babciu, czy Bóg stworzył także lwa?
- Oczywiście.
- A nie bał się?

***

Michał przegląda nekrologi w gazecie.
- Wujku, zobacz, tu wymarła cała żeńska połowa rodziny!
- Jak to?
- Czytaj: odeszła nasza ukochana matka, żona, babcia, siostra, ciocia, szwagierka.

***

- Nie powtarzaj tego brzydkiego słowa, a kupię ci loda.
- Dobrze.
Po chwili:
- Ale ciociu, ja znam jeszcze słowo za dwa lody.

***

W kościele dziadek po raz pierwszy zachęca małego Mateuszka do modlitwy. Przyzwyczajony dotąd do pacierza wieczornego i porannego, oponuje:
- Ale ja przecież nie jestem w piżamce!

***

- Jak mogłeś! Gdy byłem już tak duży jak ty, nigdy nie kłamałem.
- A kiedy dziadziu zaczął?

***

Tuż przed omówieniem religijno-moralnych wniosków z przypowieści o pannach mądrych i głupich (w nowym przekładzie awansowały na roztropne i nierozsądne) mała Agnieszka podnosi palce i dopuszczona do głosu stawia pytanie:
- A która z tych mądrych dostała narzeczonego?

***

- Mahometanin może pojąć kilka żon i to się zwie poligamia. Chrześcijanin może mieć tylko jedną żonę i to się nazywa mono...
- No, kto dokończy?
- Monotonia, proszę księdza!

***

- U kogo z was odmawia się w domu modlitwę przed jedzeniem?
- U nas, ale tylko wtedy, kiedy tata nazbiera grzybów.

***

- A kto cię stworzył, Joasiu?
- Pan Bóg. Ale jako całkiem małe dziecko.
Potem już sama wyrosłam.

***

- Babciu, czy Pan Bóg jest chory?
- Co?
- Bo w gazecie napisano, że wezwał do siebie doktora Kowalskiego.

***

- Mamo, czy to prawda, że człowiek po śmierci w proch się obróci?
- Tak, Elżbietko.
- To u mnie pod łóżkiem ktoś umarł.

***

Hania do nie grzeszącej urodą cioci:
- Czy ciocię też Bóg stworzył?
- Oczywiście!
- Tak jak mnie?
- Tak.
Dziewczynka patrzy do lustra i mówi do siebie:
- Teraz Pan Bóg pracuje lepiej.

***

- O czym więc mówił dziś ksiądz na kazaniu? - O grzechu, mamo.
- A co mówił?
- Był przeciw.

***

- I kto cię nauczył tych brzydkich słów! - woła mama.
- Św. Mikołaj, gdy potknął się o krzesło i upadł.

***

- Mamo, czemu na ślubnym zdjęciu jesteś w białym welonie?
- Biały kolor to znak radości, Małgosiu.
- A czemu tata jest tu ubrany na czarno?

***

- Sądzę, że pamiętaliście szczególnie w tym tygodniu o spełnianiu dobrych uczynków, bez których...
- Tak, proszę księdza. Gdy Maciek siadał, chłopcy podłożyli mu na krześle pinezkę, więc w ostatniej chwili ja ten stołek odsunąłem.

***

- Razem z kolegą spełniliśmy dobry uczynek, aleśmy się przy tym namęczyli.
- Tak?
- Bo przeprowadzaliśmy staruszkę przez ulicę, a ta pani bardzo nam się opierała.

***

- Odwiedziłam babcię i pomagałam jej przez kilka godzin.
- Cieszyła się?
- Tak, kiedy wychodziłam.

***

- Może przynajmniej wasze postanowienia są lepsze niż wasze uczynki?
- Ja postanowiłam w Wielkim Poście nie dawać psu kiełbasy.

***

- Dobrym uczynkiem bywa także modlitwa. Masz może taką, którą lubisz szczególnie?
- Tak, modlitwę przed jedzeniem.

***

- A ja poszczułem psem pana, który spieszył się na pociąg.
- I to ma być dobry uczynek?
- Tak, bo dzięki temu zdążył.

;-)